Na czym polega wieszczbiarstwo, różdżkarstwo i wróżbiarstwo?
![]() |
Czy to człowiek przeczuwa jest pewniejsze od tego, co jest już potwierdzone przez specjalistów? Czy warto temu zaufać? Jakie korzenie ma wieszczbiarstwo, różdżkarstwo i wróżbiarstwo?
Angielskie słowo divination (w j. polskim używano kiedyś słowa „dywinacja”) odnosi się do wiedzy, którą się posiada, ale której źródło nie jest znane. Nie chodzi więc o wiedzę uzyskaną od kogoś ani o wiedzę zdobytą na drodze dedukcji. Słowo pochodzi od łacińskiego divinus, to zaś od łac. Divus – „bóg, bóstwo” , spokrewnionego z grackim deus – „bóg”. Ten fakt oraz okoliczności, że używane jest przede wszystkim w odniesieniu do bóstw, nawiązuje do pradawnego przekonania, że wiedza lub przeczucie (czyli wiedza w rodzaju „coś mi mówi” lub „czuje to w kościach”) nie poddaje się w objaśnieniu w zwykłych ludzkich kategoriach. Oznacza to, że ta wiedza musi mieć jakieś źródło nadprzyrodzone, boskie. Implikuje to ponadto, że taka wiedza jest ważniejsza i można na niej polegać w większym stopniu niż na wiedzy uzyskanej zwykłymi sposobami (z zastrzeżeniem, że czasami bóstwa przemawiają fałszywie, nieszczerze), a to z kolei odpowiada głęboko zakorzenionej nieufności okultystów względem rozumu, nad który podkładają natchnienie i objawienie jako źródło prawdy.
Również pewne względy psychologiczne uzasadniają dość rozpowszechnione przekonanie, że wiedza którą się czuje jest pewniejsza niż wiedza uzyskiwana w sposób konwencjonalny, chociaż obecnie istnieje tendencja do tłumaczenia autentycznych przypadków dywinacji czy wieszczbiarstwa nie w kategoriach nadprzyrodzonych, lecz przez odniesienie się do różnych postaci ESP, takich jak jasnowidzenie, prekognicja czy telepatia z ewentualnym uwzględnieniem psychokinezy – na przykład gdy chodzi o rozkład czy układ kart lub kostek.
Najbardziej znani wieszczbiarze
Wszystkie społeczeństwa miały swych specjalistów wieszczbiarzy, ludzi rzekomo natchnionych przez boga lub bóstwa, ludzi posiadających niezwykłe zdolności psychiczne. Wspomnijmy kapłankę apolińska (tj. Pytię) wygłaszającą zagadkowe wyrocznie w Delfach, Cygankę wróżącą z dłoni i współczesnego zawodowego jasnowidza. I chociaż historia dywinacji pełna jest przepowiedni, które się nie sprawdziły, nietrafnych diagnoz, fałszywych interpretacji, zwodzenia, szarlatanerii i oszustw, nie osłabiło to pokładanej w niej wiary, a było i jest tak dlatego, że czuć coś i wiedzieć coś nie wiedząc skąd, to nader częste doświadczenie ludzkie. Jeżeli zaufanie do dywinacji nie jest aż tak bardzo uzasadnione, jak sądzą jej bezkrytyczni zwolennicy, to jest ono bardziej uzasadnione niż jej przeciwnicy skłonni są przyznać.
Zobacz także: Którzy wróżbici są najbardziej znani?
Czy wieszczbiarstwo odnosi się tylko do przeszłości?
Jakkolwiek dywinacja, czy wieszczbiarstwo kojarzy się powszechnie z przepowiadaniem przyszłości, może ona odnosić się równie dobrze do przeszłości czy teraźniejszości. Wielu wieszczbiarzy zajmowało się przede wszystkim rozpoznawaniem i leczeniem chorób.
Również niektóre przypadki automatycznego pisma zdają się związane z dywinacją przeszłości lub relacji z przeszłości. Podobnie odszukiwanie przedmiotu wiąże się z dywinacją dawnego i obecnego posiadacza przedmiotu, a wieszczbiarze tacy jak Croiset i Hurkos cieszyli się wielką sławą z racji sukcesów jakie odnosili w odnajdywaniu zaginionych przedmiotów i osób.
Czym zajmuje się różdżkarstwo?
Różdżkarstwo zajmuje się teraźniejszością- poszukiwaniem źródeł wody czy ropy naftowej, a nawet tak niedawno bomb. W 1967 roku „ New York Times „ doniósł, że żołnierze amerykańskiej piechoty morskiej używali w Wietnamie różdżek wykonywanych z drucianych wieszaków do lokalizowania ukrytych min, pułapek minowych i tuneli.
W 1942 roku Niemcy założyli w Berlinie Instytut Wahadła, kierowany przez kapitana Marynarki Wojennej, Hansa Roedera. Byli oni przekonani, że brytyjska marynarka wojenna korzystała z dobrymi skutkami z usług różdżkarzy ustalających położenie niemieckich łodzi podwodnych za pomocą wahadła, które trzymaną nam mapą Adriatyku poruszało się, gdy znajdowało się nad rejonem, gdzie w rzeczywistości operowały U-booty. Zadaniem instytutu niemieckiego było zbadanie tych technik wahadełkarskich po to by można ich było użyć przeciwko okrętom brytyjskim i amerykańskim, a niemieccy wahadełkarze spędzili wiele godzin wpatrując się z wielką powagą i całkowicie bezowocnie w wahadełka dyndające nad mapą Atlantyku.
Podobne artykuły: | Polecamy: |




